• Wpisów: 51
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis: 174 dni temu, 20:22
  • Licznik odwiedzin: 13 647 / 395 dni
 
liliofficial
 
received_2104728559806512.jpeg

>>>>>>>Rozdział 1<<<<<<<

Nowa szkoła, nowa klasa, nowi ludzie. Każdy chyba by się stresował, ale ja byłam wyjątkowo spokojna. Miałam wielką nadzieję, że w końcu znajdę sobie przyjaciół, a nie zrobią sobie ze mnie po raz trzeci kozła ofiarnego. Nie miałam szczęścia w przyjaźni ani w szkole podstawowej, ani w gimnazjum. Tym razem byłam zmotywowana, żeby przedstawić się od jak najlepszej strony i poznać w końcu swoją bratnią duszę.
Stanęłam przed dużym budynkiem w kształcie litery "L". Posiadał bardzo wiele dużych okien i lekko niebieskawe ściany. To jest właśnie moja nowa szkoła. Zespół Szkół Licealnych i Technicznych.
Weszłam do środka powoli wodząc wzrokiem po tablicy ogłoszeń znajdującej się po przeciwnej stronie korytarza.
- Rozpoczęcie roku jest na sali gimnastycznej. - powiedziała pani z portierni
Odwróciłam się w jej stronę i uśmiechnęłam się.
- Trafisz? - spytała
- Myślę, że tak. - odpowiedziałam i ruszyłam przed siebie
Byłam już w tej szkole kilka razy, kiedy zanosiłam dokumenty potrzebne żebym się tu dostała. Zwiedziłam wtedy też część szkoły i zapamiętałam gdzie znajduje się sala gimnastyczna. Od wejścia poszłam w prawo korytarzem, a potem ponownie w prawo. W połowie drugiego korytarza znajdowały się podwójne stare drzwi z jasnobrązowego drewna. Były otwarte a za nimi znajdowała się sala gimnastyczna pełna uczniów, nauczycieli i innych pracowników szkoły. Weszłam do środka i zajęłam miejsce na drewnianym rozkładanym krześle. Cały czas rozglądałam się dookoła. Spoglądałam po nieznajomych twarzach. Tak się złożyło, że nie było tu nikogo z moich znajomych. Nie miało prawa być. Specjalnie zapisałam się do szkoły oddalonej o 80 km od mojego  miejsca zamieszkania, by poznać całkiem nowych ludzi. Chciałam zmienić całkowicie swoje otoczenie.
Po paru minutach na środek wyszła pani dyrektor w towarzystwie dwóch uczennic. Jedna z dziewczyn wzięła do ręki mikrofon.
- Proszę o ciszę. Witamy wszystkich uczniów, nauczycieli oraz rodziców na rozpoczęciu roku szkolnego. Teraz głos zabierze pani dyrektor Irma Cleveland. - powiedziała i przekazała mikrofon niskiej kobiecie o farbowanych kręconych rudych włosach.
Uroczystość się rozpoczęła. Pani dyrektor jak zawsze na rozpoczęciach powitała gości i wygłosiła przemówienie. Potem przyszła kolej na krótkie przedstawienie. Szkolna grupa taneczna zaprezentowała swój układ do wakacyjnego hitu, a dwie uczennice z ostatniej klasy zaśpiewały piosenkę. Po wszystkim na środek wyszła ponownie pani dyrektor.
- Proszę teraz klasy drugie, trzecie i czwarte o przejście do sal razem z wychowawcami, a gości zapraszam do pokoju nauczycielskiego razem z panią wicedyrektor. Zostają tylko pierwszoklasiści i nauczyciele biorący wychowawstwo. - powiedziała
Zaczął się szum rozmów i stukot przesuwnych krzeseł. Czekaliśmy aż wszyscy wywołani opuszczą sale gimnastyczną. Potem na środek wyszło osiem nauczycielek w różnym wieku. Pierwsza do pani Cleveland podeszła młoda kobieta o krótkich kasztanowych włosach. Gdy wszyscy wyszli dyrektorka zaczęła mówić.
- Jak co roku utworzyliśmy trzy klasy liceum. Humanistyczną, matematyczno - fizyczną oraz biologiczno - chemiczną. Natomiast klas technikum jest w tym roku wyjątkowo pięć. Zgłosiło się bardzo dużo chętnych na fototechnikę, a więc utworzyliśmy aż dwa oddziały w tym kierunku. - spojrzała na kartkę trzymaną w ręku - Jako pierwszą zapraszam 1A, technikum informatyczne. Wychowawcą klasy zostaje pani Alexa Fox. - wskazała na brunetkę stojącą obok.
Następnie wyczytała 25 uczniów i poprosiła ich o wystąpienie na środek. Utworzona klasa razem z nową wychowawczynią opuściła salę.
- Zapraszam teraz pierwszą z dwóch klas fototechnicznych, klasę 1B i wychowawcę panią Lorettę Fedeline.
Ponownie klasa wystąpiła i opuściła sale razem z wysoką, szczupłą nauczycielką o kruczo czarnych włosach przed ramiona.
- Teraz poproszę 1C, oraz panią Wendy Robinson.
Na środek wyszła krągła, niska kobieta o krótkich rozjaśnianych blond włosach.
- Uczniów których zapraszam na środek to: Bella Bennett, Roxanne Bentley, Bridget Blake, Sara Costello, Brenda Evans, Anastacia Harrison, Eva Hepborn, Lena Hill, Camila Jones, Taylor Kelly, Silvia Madison, Dina Miller, Zac Norvin, Alice Simpson, Annika Sunder...
Usłyszałam swoje nazwisko. Wstałam z krzesełka i razem z innymi wyszłam na środek.
- ...Liam Valle i Edward Wissar. - dokończyła pani dyrektor.
Szybko rozejrzałam się po nowych kolegach i koleżankach z klasy. Było nas siedemnastu. Trzech chłopaków i czternaście dziewczyn. Jako pierwszy wzrok zawiesiłam na wysokiej dziewczynie z kolczykiem w ustach. Wyglądała bardzo interesująco. Bardzo spodobała mi się jej czarna sukienka z powtarzającym się wzorem białej kociej głowy. Kolejna moją uwagę przykuła opalona czarnowłosa. Jej uroda wskazywała na to, że nie pochodzi stąd. Kojarzyła mi się z południowymi krajami Europy, takimi jak Grecja czy Włochy. Dalej spojrzałam na niewysokiego blondyna w okularach. Miał małe usta jak i dolną szczękę co spowodowało,  przypominał mi psa rasy chihuahua.
- Zapraszam 1C za mną. Idziemy do sali nr 16. - powiedziała wtedy nasza nowa wychowawczyni.
Wszyscy podążyliśmy za nią. Poszliśmy w prawo, potem schodami na pierwsze piętro i w lewo do samego końca korytarza. Tam znajdowała się nasza nowa klasa. Nauczycielka otworzyła drzwi i naszym oczom ukazała się sala z żółtawym odcieniem ścian, czterema dużymi oknami i drewnianą podłogą. Ławki były dwuosobowe ustawione w trzech szeregach. Weszłam do klasy i zajęłam miejsce w trzeciej ławce pod ścianą. Po chwili obok mnie usiadła brunetka o dużych oczach i różowych policzkach. Ubrana była klasycznie na galowo. Nie spojrzała na mnie ani razu. Cały czas rozmawiała z dziewczyną siedzącą ławkę przed. Wydawało mi się, że znają się już od dawna.
- Dobrze, to kończymy już rozmowy. Witam was. Nazywam się Wendy Robinson i będę waszą wychowawczynią przez 4 lata technikum, a oprócz tego będę was uczyć geografii. - nauczycielka zaczęła mówić
Sprawdziła potem obecność. Dowiedziałam się, że dziewczyna siedząca obok mnie ma na imię Alice.
Nauczycielka zaczęła opowiadać nam trochę o nauce w tej szkole i zawodzie jaki wybraliśmy, czyli fototechnik. Wreszcie rozdała nam plany lekcji. Wyglądał dość ciekawie. Jutro, czyli we wtorek będzie siedem lekcji. Matematyka, religia, historia, biologia, język polski, język angielski i kompozycja obrazu. Jest i pierwszy przedmiot zawodowy. Nie mogłam się doczekać kiedy zacznę się tego wszystkiego uczyć.
- Na koniec mogę oprowadzić was po szkole. No chyba, że nie chcecie. - powiedziała wreszcie kobieta
- W sumie, to może nas pani oprowadzić. Niektórzy już zwiedzali szkołę na dniach otwartych, ale pewnie nie wszyscy. - odezwał się blondyn, ten sam, na którego patrzyłam w sali gimnastycznej
- Dobrze, to zapraszam. Możecie na razie zostawić tutaj rzeczy.
Wyszliśmy z sali. Nauczycielka spojrzała na nasz plan lekcji.
- Ze mną będziecie mieć geografie w tej sali, w której byliśmy. Zaraz obok jest wasza klasa od angielskiego.
Podeszliśmy pod drzwi sali nr 18. Były uchylone. Przy biurku siedziała przed laptopem młoda blondynka. Nie zwróciła na nas uwagi. Cały czas stukała drobnymi paluszkami w klawiaturę.
- Pani Lloyd? - nasza wychowawczyni otworzyła drzwi i zapukała w futrynę.
- Tak? - kobieta oderwała wzrok od ekranu i popatrzyła w naszą stronę
Na widok zdezorientowanej grupy pierwszoklasistów za nauczycielką wstała z za biurka. Miała na sobie szarą sukienkę z elementami białej koronki doszytymi po bokach. Wyglądała bardzo ładnie.
- O, widzę, że oprowadzasz swoją klasę. - zwróciła się do pani Robinson z uśmiechem
- Tak. Chyba będą mieli lekcje z tobą. - kobieta spojrzała na nasz plan lekcji
- To świetnie. - blondynka zaśmiała się i spojrzała po uczniach - Nazywam się Lindsay Lloyd. Będziemy mieć razem język angielski.
Nie przepadam za tym przedmiotem. Uczenie się słówek na pamięć nie jest moją mocną stroną. Teorie związaną z czasami jeszcze jakoś rozumiem, ale znowu praktyka... Języki obce, to nie dla mnie. Tak samo historia, fizyka i matematyka.
- To nie przeszkadzam wam już. Szkoła jest spora, więc macie co zwiedzać. - powiedziała pani Lloyd uśmiechając się do naszej wychowawczyni.
Poszliśmy dalej. Zwiedziliśmy większość budynku. Dowiedziałam się w końcu gdzie znajduje się sklepik szkolny. Potem ponownie wróciliśmy do naszej sali. Pani Robinson omówiła z nami jeszcze parę rzeczy i po dziesięciu minutach puściła nas do domów. Opuściłam klasę jako jedna z pierwszych. Przystanęłam po chwili na korytarzu i obejrzałam się za osobami idącymi za mną. Miałam cichą nadzieję, że ktoś zwróci na mnie uwagę i podejdzie. Tak się jednak nie stało. Na końcu klasę opuściła nauczycielka. Po zamknięciu drzwi spojrzała na mnie.
- Coś się stało? - spytała uśmiechając się
- Nie. - odpowiedziałam
- Jak ci się podoba szkoła?
- Ładnie tu. - uśmiechnęłam się - Na pewno będzie fajnie. Fototechnik to mój wymarzony zawód.
Popatrzyłam chwile na nią i ruszyłam do wyjścia z budynku.
Na dworze było ciepło. Wciąż utrzymywała się wakacyjna pogoda. Postanowiłam więc wybrać się do domu pieszo. Właściwie do mieszkania. Z powodu odległości szkoły od domu nie mogłam codziennie tyle dojeżdżać. Zaczęłyśmy z mamą szukać już wiosną pokoju na stancji lub w internacie. Szybko jednak wpadłyśmy na lepszy pomysł. W tym mieście mieszka siostra taty z mężem. Od niedawna mają też małe dziecko. Długo mieszkali w bloku, a gdy ciocia zaszła w ciążę zaczęli budować dom jednorodzinny, by mieć więcej miejsca dla małego dziecka. Dom nie jest jeszcze wykończony, ale rodzina już spokojnie może w nim mieszkać. Poprzednie mieszkanie miało pójść na sprzedaż, ale gdy powiedzieliśmy cioci, że będę chodzić tu niedaleko do szkoły zgodziła się na czas jej trwania wstrzymać się ze sprzedażą i pozwoliła mi tam zamieszkać. Ona i wujek nadal są zameldowani w nim, więc oficjalnie mieszkam z nimi, a w rzeczywistości sama. Był też taki plan, żebym mieszkała u nich w nowym domu, ale stary jest o wiele bliżej szkoły. Nie chciałam też mieszkać z nimi, ale wprost tego nie powiedziałam. Lubię ciszę i spokój, a mój mały kuzyn na pewno by się tym nie przejmował. Ciocia nie nalegała. Wie, że jestem odpowiedzialna i nie rozniosę jej mieszkania. Powierzyła mi je oraz klucze do niego co najmniej na cztery lata. Obiecała też często mnie odwiedzać.
Szłam powoli i rozglądałam się po mieście. Podoba mi się tu o wiele bardziej niż tam, skąd pochodzę. Moja wieś kojarzy mi się źle głównie przez to, że większość nastolatków w moim wieku nieustannie mi dokuczało odkąd poszłam do szkoły. Najchętniej nie wracałabym już tam nigdy.
Wkrótce dotarłam na osiedle. Moje mieszkanie mieściło się w bloku numer 15 na szóstym piętrze. Dziękować Bogu, że jest winda. Nie wyobrażam sobie, żebym miała codziennie wchodzić i schodzić tyle po schodach.
- Już jestem. - powiedziałam odruchowo wchodząc do mieszkania, po czym zdałam sobie sprawę z tego i zaczęłam się śmiać
- No ładnie, Annika. Trzeci dzień mieszkasz sama i już gadasz do siebie. - pomyślałam
Odłożyłam małą torebkę na stolik i położyłam się na kanapie. To ta strona samotności, od której jej nie lubię. Nie mam czasami pomysłu co mogę robić i bardzo mi się wtedy nudzi.

/////////////////////

Mam nadzieję, że książka się wam spodoba. Historia myślę że będzie ciekawa. Rozdziały na blogu będą w sobotę. Publikować będę tutaj do 3 rozdziału. Potem "Anglistkę" będziecie mogli przeczytać tylko na moim wattpadzie. Link znajdziecie w poprzednim wpisie lub w zakładce "o mnie" :) Napiszcie koniecznie jak podoba wam się pierwszy rozdział. :D

W kolejnym wpisie opis płyty. Decyzje o jakiej napisze zostawie wam. Do wyboru nowa "Camila" lub trzyletnie "Cry Baby" ^^




Do następnego wpisu,
Lili

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  • awatar
     
     
    gość
    Intrygująco się zapowiada, tak jak każdą Twoją książke Lili czyta się lekko i przyjemnie  ;)
    Btw. Tak jak napisałaś niżej posz tak jak chcesz, nawet jak jest paradoks za paradoksem :D
    Czekam na rozdział numer 2 (;
     
  •  
     
    @(Nie)znajoma: Cóż, to ten dzień w którym ten paradoks się ujawnił XD Wytłumacze ci. Nie lubię dawać polskich imion żeby znajomi się czepiali się, że jeśli powiedzmy mam koleżankę Kasie i dam w książce imię Kasia to oni od razu, że ta w książce to tak naprawdę występująca e książce ta prawdziwa. Wiem, że to może niektórym przeszkadzać, przykro mi, ale wole tak pisać jak pisze.
     
  •  
     
    Zapowiada się bardzo ciekawie, aczkolwiej trochę zdziwił mnie fakt, że jest języj polski, mimo że imiona i nazwiska uczniów, nauczycieli i ogólnie wszystkich są raczej angielskie...
     
  •  
     
    Cud, mód, malina! Będę czytać na 100% Jestem za ,,Cry Baby". Gratuluję Ci jeszcze raz :) Nie wiem dlaczego, ale gdy przeczytałam o 2 dziewczynach z ostatniej klasy, to pomyślałam, że jedną z nich może być moja Lorrane xD
    Zapraszam do mnie :)
     
  •  
     
    Bardzo podoba mi się twój styl pisania. Szybko i przyjemnie się czyta, aż nie mogę doczekać się następnego rozdziału! ;D
    W sumie przeczytałabym o "Cry Baby". xd